środa, 18 kwietnia 2012

Rozdział VII cz.2

Rozdział VII cz.2



                                  Z perspektywy Bell:

 -Rany, ale on jest śliczny. Normalnie cud, miód i orzeszki.- Pomyślałam o Harrym. Nie mogłam nacieszyć oczu tym jakże pięknym okazem.

-Hej ludzie! Chodźmy już, bo do wieczora tych zakupów nie zrobimy.- Wyrwała mnie z rozmyślań Łucja. Właśnie w tym momencie miałam ochotę wydrapać jej oczy.

-Dobra, dobra już idziemy. Ty to serio bez tego żarcia żyć byś nie mogła-rzuciłam w jej stronę.

-Oj odczep się!- Oburzyła się. Zaczęłam się śmiać, bo ona zawsze tak słodko wygląda, kiedy się denerwuje. Zauważyłam jak Niall jest w nią wpatrzony.-Byli by ładną parą-stwierdziłam w myślach.

-Co wy chcecie od jedzenia- Wtrącił się Niall.

-No i co zrobiłaś. Teraz mi się Niall zdenerwował.-Odparł ze śmiechem Lou.- Już dobrze Niallku jedzenie jest najważniejsze- podszedł do niego i zaczął głaskać go po głowie jak małego chłopczyka.

-Wal się-warknął Niall i odepchnął od siebie Lou poczym pobiegł w stronę Lus.

- Lucy zaczekaj!- krzyknął w jej stronę. A ja znów zaczęłam podziwiać urodę Harrego . Kiedy padały na niego promienie słońca wyglądał jak anioł.

-Ekhem, czemu mi się tak przyglądasz? – Spytał z zadziornym uśmieszkiem.

-Yyy tak tylko. A po za tym nie patrzę tylko na Ciebie. Ja również podziwiam okolice- odpowiedziałam byle, co bo nie byłam w stanie skleić porządnego zdania.

-Dobra, dobra i tak wiem, że mi się cały czas przyglądasz-odpowiedział i poszedł do Lou.

Wbiło mnie w ziemie jego spojrzenie, kiedy to mówił. Szłam przed siebie nie patrząc gdzie idę i nagle wpadłam na ławkę. Przeleciałam przez nią i wylądowałam jak placek na ziemi. Usłyszałam tylko głupkowate śmiechy. Po chwili poczułam okropny ból w kolanie, spojrzałam na nie i zobaczyłam krew. Chciałam się podnieść, ale nie mogłam ból był zbyt silny. Spojrzałam się na nich i ich głupie miny jedynie Harry szybko podbiegł do mnie by mi pomóc.

-Boże! Nic Ci nie jest?! Przecież Ty krwawisz!- Mówił zatroskanym głosem.

-Pewnie sobie zdarłam i nic więcej.-Powiedziałam krzywiąc się z bólu.

-Mogę zobaczyć? - Spytał i nie czekając na moją odpowiedź podwinął mi nogawkę spodni. Miałam nie tylko zdarte, ale i rozcięte.

-No nie za ciekawie to wygląda- odrzekł po chwili.

-Dobra. Wy idźcie na te zakupy a ja ją zaniosę do domu i opatrzę jej tą nogę.- Powiedział do reszty, która przestała się śmiać zobaczyli, co sobie zrobiłam.

-Ok. Będziemy za godzinę. Jakby, co to dzwoń- odpowiedziała Emi. Zostawiła nas i pobiegła do reszty, która zmierzała w kierunku sklepu.

-No dobra. Dasz radę sama iść?- Spytał patrząc mi w oczy.- Oh jak te jego oczy na mnie działają. Pomyślałam w duchu.

-Nie wiem. Strasznie boli, ale spróbować mogę.-Odpowiedziałam i spróbowałam się podnieść, ale nie byłam w stanie za bardzo bolało i do tego nie mogłam zgiąć ani wyprostować nogi, bo ból się nasilał.

-Wiesz chyba jednak nie dam rady.- Odpowiedziałam bezradnie.

-Dobra to cię zaniosę, bo jakoś musisz się dostać do domu.- Odpowiedziała i już chciał mnie wziąć na ręce.

-Nie! Zwariowałeś! Jestem za ciężka.- Prawie, że krzyknęłam na niego.

-No teraz to pojechałaś! Czy ty się przy okazji w głowę nie uderzyłaś?- Spytał pukając się w czoło.

-Nie! Nie uderzyłam się.- Odpowiedziałam wkurzona i już chciałam za wszelką cenę udowodnić mu, że sama dam sobie radę, ale on mnie uprzedził. Złapał mnie i podniósł. Zaskoczona jego reakcją nie wiedziałam, co zrobić.

-Pff. Wcale, że nie jesteś ciężka. I nie kłoć się ze mną o to!- Odpowiedział. Po tym już się do niego nie odzywałam. Szliśmy a raczej Harry szedł ja wtulona w niego oparłam głowę na jego ramieniu czekałam aż dojdziemy na miejsce. Po 15 min byliśmy przed moim domem, Harry posadził mnie na ławce, podałam mu klucze od domu. Szybko się z nimi uporał, podszedł do mnie, nie chciałam żeby znowu brał mnie na ręce, widziałam, że jest zmęczony, ale on się uparł.

-Eh nie chce mi się z tobą kłócić.- Odparłam zrezygnowana.

-No i masz rację. Ze mną i tak byś nie wygrała.- Uśmiechnął się do mnie uroczo. Wszedł ze mną do domu, zaniósł do kuchni i posadził na stole.

-Gdzie macie apteczkę?- Spytał odwracając się w stronę szafek.

-W górnej szafce po lewej.- Wskazałam na szafkę. Podszedł do niej i wyjął białe pudełko, zaczął coś w niej szukać. Poczym wyjął z niej plastry, bandaże i wodę utlenioną. Zbliżył się do mnie i zaczął przemywać ranę.

-Ssss. Ała.- Skrzywiłam się z bólu. On zbliżył swoje usta do mojego kolana i zaczął na nie dmuchać.

- Lepiej?- Spytał patrząc mi w oczy. Byłam pod ich urokiem, dosłownie w nich tonęłam.

-Yhm.- Przytaknęłam nieśmiało cały czas patrząc na niego. Był taki delikatny, robił to tak jakby się bał, że moje kolano rozpadnie się na małe kawałeczki. Skończył je przemywać, sięgnął po gazik przyłożył delikatnie do rany i zaczął owijać kolano bandażem.

-No! Gotowe!- Odparł po chwili podnosząc się i odkładając wszystko do apteczki a następnie schował ją do szafki.

-Wiesz wydaje mi się, że wygodniej będzie ci na kanapie.- Podszedł do mnie tak, blisko, że czułam jego oddech na twarzy.

-Yyy no fakt ten stół jest trochę za twardy.- Zaśmiałam się odwracając głowę w drugą stronę. Powoli zeszłam ze stołu i kuśtykając kierowałam się w stronę salonu.

-No ty chyba oszalałaś. Nie będziesz nadwyrężać nogi.- Podszedł do mnie i znowu znalazłam się na jego rękach. Było mi tak przyjemnie, w jego ramionach mogłabym spędzić całe moje życie. Zaniósł mnie do salonu, położył na kanapie a sam usiadł na fotelu, włączyłam telewizor, żeby zagłuszyć tą okropnie niezręczną ciszę.

-Harry mam do Ciebie małą prośbę. Zrobisz mi herbaty?- Spytałam uśmiechając się najładniej jak potrafię.

-No oczywiście dla Ciebie wszystko.-Odparł i zniknął w kuchni. Po chwili pojawił się z dwoma kubkami herbaty. Usiadłam i wzięłam od niego jeden z nich, a Harry usiadł koło mnie. Przez chwile oglądaliśmy serial w TV, ale stwierdziliśmy, że jest nudny postanowiliśmy włączyć film na DVD. Upierałam się, abyśmy obejrzeli komedię, ale Harry wolał horror. Z wielkim „ALE” zgodziłam się na jego „propozycję”, lecz już na samym początku zastrzegłam, że boje się takich filmów. On stwierdził, że w razie, co w każdej chwili mogę się do niego przytulić. Propozycja była bardzo kusząca i po upływie 15 minut filmu siedziałam mocno w niego wtulona. Filmu prawie nie oglądałam tylko cały czas przyglądałam się mojemu towarzyszowi. Chyba to zauważył, bo odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął się. Patrzeliśmy sobie w oczy, w końcu on zaczął przybliżać się do mnie ( o ile jest to możliwe, bo byliśmy bardzo blisko siebie). – Nie no ja chyba śnię. Czy Harry Styles naprawdę chce mnie pocałować?! Ja po prosty w to nie wierzę.- Milion myśli przelatywało w mojej głowie. Spojrzałam w te jego piękne ślepka, które bardzo mi się podobały i także zbliżyłam się w jego stronę. Nasze usta prawie się ze sobą zetknęły, nagle usłyszeliśmy głos Louisa.

-A, co tutaj się dzieje?!!!- Gwałtownie się od siebie odsunęliśmy. 


                                                 *****************************

Stwierdzam, iż nie ma sensu prowadzić tego bloga i pisać dalej tego opowiadania.   
Jest bardzo mało osób które go odwiedzają i jeszcze mniej które czytają. Chyba to jest ostatni rozdział i więcej nie będzie. Przykro mi ale jak dla mnie nie ma to sensu. Dziękuję dziewczyną, które go czytały i komentowały <333 xxx

2 komentarze:

  1. jejka to jest genialne! czytam twojego bloga i czytam i ciagle chce wiecej :)
    tooo jest poprostu ZAJEBISTE! <3
    zapraszam do komentowania 13 rozdziału u mnie :)
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę świetny blog! Zakochałam się w tym blogu! Będę tu często zaglądać! http://najamajke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń