piątek, 4 maja 2012

Rozdział VIII


Rozdział VIII





Z perspektywy Emili





Kiedy wtoczyliśmy się do domu, stanęliśmy jak wryci. Na kanapie Harry i Bell siedzieli i prawie się całowali. Przeszkodził im Lou, który rozdarł się na cały regulator. Ich miny były bezcenne i to zmieszanie na ich twarzach. Usłyszałam rozmowę Nialla i Lucy.

-Uu między nimi coś się zaczyna dziać.-zaśmiał się i puścił oczko do Lus.

-Zgadzam się w zupełności.-odpowiedziała mu śmiejąc się. A wracając do naszych zakochańców.

-Harry możesz mi powiedzieć czemu byłeś tak blisko Bell?? -dociekał Louis. Wiedziałam że nie odpuści.

-Yyy no ten… ja właśnie opowiadałem Belli o takiej jednej historii z wakacji- odpowiedział  zmieszany.

-Emm i dlatego siedzieliście tak blisko siebie-Zapytała Lucy.

-Siedzieliśmy tak blisko bo Bell bała się filmu-Znowu się bronił.

-Tak tak powiedzmy że wam wierzymy, ale wiecie jak chcecie zostać sam na sam to my wam nie będziemy przeszkadzać- Odparł rozbawiony Niall.

-Ty to lepiej się nie odzywaj- Powiedziała ze śmiechem Bell i wstała z kanapy-Chcecie coś do picia??

-Oj tak bardzo chętnie.- Powiedziałam.

-No to idźcie sobie zrobić bo ja muszę się przeprać- Zaśmiała się i ruszyła w stronę schodów kulejąc.

-Dasz radę wejść po schodach?- Zapytał Harry, Bell która męczyła się z wejściem na schody.

-To się okaże, przynajmniej spróbuje- Odpowiedziała Bell.

Widać że chłopak się o nią martwił.

-Ej czy mi się wydaje czy Harremu podoba się nasza Bell?- Szepnęłam do chłopaków i Łucy.

-Oj będę musiał porozmawiać z Harrym. No jak on tak może mnie zdradzać.- Zaczął szeptem użalać się Louis. Myślałam że zaraz parsknę śmiechem, ale powstrzymałam się gdy usłyszałam krzyk Bell i chwilę później huk. Spojrzeliśmy w miejsce gdzie stali i wszyscy zaczęliśmy się śmiać, Bell leżała na Harrym, nieudolnie próbując się podnieść. Chyba musiała się na tych schodach zachwiać i wpadała prosto na chłopaka, który zapewne chciał jej pomóc.

-Harry!! Jak możesz mnie zdradzać ! I to w dodatku na moich oczach! Wybrał byś inne miejsce na takie rzeczy a nie przed naszymi oczyma!- Krzyknął Louis

-Oj Lou dobrze wiesz że ja Ciebie nigdy bym nie zdradził- Powiedział Harry.

-No a teraz to co robisz!! Harry szykuj się! Bierzemy rozwód!!- znowu krzyknął.

-A był ślub ??- Wtrąciłam się a wszyscy wybuchli śmiechem.

-Ale to wcale nie jest śmieszne. A i tak był, ale już bardzo dawno temu- powiedział a my jeszcze głośniej parsknęliśmy śmiechem.

-Oj tak Louis w ogóle nie jest śmieszne.- odpowiedziałam przez śmiech.

-Ej ej czy ty się ze mnie śmiejesz?!

-Ja? Nie, skądże. Ja nigdy.- Trochę się uspokoiłam.

-Dobra dobra możemy już skończyć! Głodna jestem?- zaczęła marudzić nam Lucy

-Ja też!!- krzyknął Niall

-No ok. To co robimy coś sami czy zamawiamy pizze i hamburgery ?- Zapytałam.

-Zdecydowanie to drugie. Ja zadzwonię po Liama, Danielle i Zayna.- Powiedział Niall.

-Ok. to ja idę się w końcu przebrać- powiedziała Bell.

-Pomogę Ci.- Powiedział Harry.

-W przebieraniu?- Spytał zdziwiony Loui.

-Oj Louis, pomogę jej wejść do pokoju głupku-odparł ze śmiechem Harry.

-Dobra, dobra udajmy że wam wierzymy- powiedziała Lucy.- To wy już idźcie a my zamawiamy żarełko. Jak powiedziała Luc tak zrobiliśmy. My poszliśmy w stronę kuchni, aby zamówić pizze i hamburgery, a Bell z Harrym na górę do pokoju.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz